Menu

Zachwycam się Bożym działaniem...

s. Paulina

Rozmowa z s. Pauliną, katechetką w SP 218

 

 

Jak zrodziło się siostry powołanie, kiedy i gdzie wstąpiła siostra do klasztoru i dlaczego wybrała Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek ?

Odczytanie powołania nie jest sprawą łatwą. Wymaga nade wszystko odwagi ze strony człowieka, który stanie do dyspozycji Pana Boga i pozwoli Mu rozjaśniać swoim światłem prawdę. Prawda dotyczy tu wielu płaszczyzn. Ważne jest, by zanurzyć się bezgranicznie w Bogu: w Jego słowie, w Jego sakramentach. Potrzebne jest też spokojne poznawanie siebie: swoich zalet i wad, swoich umiejętności i ograniczeń. W końcu potrzebny jest także drugi człowiek - przewodnik, by podejmowane w świetle Bożym decyzje móc skonfrontować. Wypowiadając te słowa z perspektywy 33 lat życia zakonnego, wciąż na nowo zachwycam się Bożym działaniem w moim życiu. Urodziłam się i wychowałam w Tczewie koło Gdańska, w rodzinie głęboko religijnej, w której nie brakowało jednak różnych trudności i kłopotów. Pamiętam wspólny pacierz z rodzicami i starszym rodzeństwem, mamę z różańcem w ręku, „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus” wypowiadane przy powitaniu i wiele innych form pobożności, które kształtowały moje życie chrześcijańskie. A jak to było u mnie? Im dłużej żyję powołaniem tym trudniej odpowiedzieć. Dlaczego mnie wybrał? Nie wiem. To Jego tajemnica. Bóg kieruje się innymi kryteriami, nierzadko w ogóle niezrozumiałymi dla człowieka. Ja nie chciałam. Miałam inne plany. Wymarzone  studia, małżeństwo, rodzina. Gdy przed maturą ta myśl pojawiła się w moim sercu, powiedziałam Bogu – dobrze – ale Ty mi wszystko załatw, jeśli mnie chcesz. I tak było. Tak pokierował, że wszystko załatwił. Nawet wskazał Zgromadzenie. Franciszkanki z Orlika. Nie miałam argumentów, aby powiedzieć „NIE.” I tak zostałam Siostrą Franciszkanką od Pokuty i Miłości Chrześcijańskiej.

 

 

Jak zareagowała rodzina na ten wybór drogi życiowej?

Pochodzę z rodziny głęboko wierzącej. Tak zostałam wychowana. Moi rodzice zawsze byli dla mnie wzorem i autorytetem. Ale nawet dla nich i dla mojego rodzeństwa  ta decyzja była jak grom z jasnego nieba. Nigdy nie usłyszałam słowa zakazu, ale – tata na 3 dni zniknął w piwnicy(musiał po męsku w samotności wszystko przemyśleć ), moja siostra zemdlała, bracia nie chcieli wierzyć, tylko mama jak dobry anioł przeszła przez to spokojnie. Ktoś w domu musiał zachować  spokój. Wiem, że w głębi serca wszyscy się cieszyli, że ta najmłodsza będzie siostrą.

 

Kto spośród świętych jest Siostrze najbliższy, może obok św. Franciszka, który jest patronem Waszego Zgromadzenia?

Odpowiadając na to pytanie powinnam korzystać z Litanii do Wszystkich Świętych, ale… mam takich Świętych Przyjaciół  od serca. Już na początku życia zakonnego była mi bliska Św. Tereska od Dzieciątka Jezus i Jej mała droga, św. Siostra Faustyna z orędziem miłosierdzia(jej dzienniczek staram się zawsze czytać), św. Ojciec Pio i  oczywiście ukochany bł. Jan Paweł II. Dobrze mieć takich „znajomych u Pana”, są niezawodni.

 

Jak wygląda życie w klasztorze ? Czy wcześnie trzeba wstawać? Czy ma siostra inne obowiązki poza pracą w szkole?

Oj, dzień i życie w danym klasztorze zależy od jego charyzmatu, apostolstwa, posługi, są pewne punkty wspólne, które obecne są w każdym zgromadzeniu.  Po pierwsze EUCHARYSTIA, to najważniejszy punkt każdego dnia (taka dawka duchowej energii na pozostałe godziny). Oczywiście modlitwa – ta wspólnotowa, ze współsiostrami a szczególnie Liturgia Godzin, jak również modlitwa indywidualna. I to właśnie na Jutrznię wstaje się w klasztorze tak wcześnie, aby już o świcie wielbić Boga psalmami. To jest mocna motywacja do wstania. A przyznaję, że zawsze byłam śpiochem i nie lubiłam rano wstawać. Mamy wspólne posiłki, które razem przygotowujemy, dbamy o cały dom zakonny i do tego każda ma swoje własne obowiązki związane z wykonywanym zawodem np. pielęgniarki, siostry pracujące w Domu Pomocy Społecznej i nauczycielki w szkole. Każda z sióstr ma dodatkowe obowiązki jak: zakupy, przygotowanie obiadu, sprzątanie, pranie, prasowanie, tak jak w każdym domu. A co u mnie dodatkowo? Podyplomowe Studia Formacji Biblijnej na UKSW. Ale to  bardziej przyjemność jak obowiązek.

 

Chrześcijanie to ludzie pielgrzymujący do Domu Ojca, ale wielu z nas pielgrzymuje do miejsc kultu pieszo albo odwiedza te miejsca innymi środkami lokomocji? Jakie miejsca Siostra szczególnie pamięta i czy są jeszcze takie, które chciałaby Siostra zobaczyć?

To pytanie pokusa! bo chciałabym jeszcze tyle zobaczyć!!!  Polska jest piękna, a jeszcze w tak wielu miejscach nie byłam. Pragnę też jeździć z moimi uczniami; tymi małymi i większymi. Mam już plany, ale na razie nie zdradzę jakie. Moim największym marzeniem było pojechać  do Egiptu i  Ziemi Świętej. W 2007 roku to, co niemożliwe spełniło się. Ta pielgrzymka żyje we mnie do dzisiaj.  A bardzo chciałabym podróżować śladami św. Pawła czyli TURCJA, GRECJA oraz nawiedzić Maryjne Sanktuaria Europy: Lourdes, Fatima, La Salette.  Ale fajnie mieć marzenia. Może się spełnią. Podobno nie spełniają się tylko tym, którzy ich nie mają. Ufam, że Maryja i św. Paweł pomogą.

 

Siostry ulubiona książka, film, program telewizyjny, gazeta?

Od dziecka lubiłam czytać. Nawet pod kołdrą z latarką. Przeczytałam wszystkie szkolne lektury i do dzisiaj dużo pamiętam. Moje ulubione książki z dawnych lat: oczywiście „Ania z Zielonego Wzgórza”, wszystkie przygody Tomka Wilmowskiego ( z nim poznawałam świat), pozycje pani Małgorzaty Musierowicz, Trylogia Henryka Sienkiewicza i ukochany „Pan Tadeusz”. A co teraz? Kard. Gianfranco Ravasi – jeden z najlepszych biblistów. Niesamowicie pisze o Piśmie Świętym. Gościł niedawno w Warszawie z okazji Kongresu Biblijnego. Polecam jego książki. A co z filmami? Dobre komedie, czyli  wszystkie filmy z Louisem de Funesem. Zawsze potrafi mnie rozbawić.  Lubię  też filmy historyczne, dokumentalne. Film, do którego wracam to „Pasja”. Nie mam ulubionych programów telewizyjnych bo właściwie nie oglądam telewizji.  Wolę radio, słucham muzyki poważnej, słuchowisk polskiego radia i oczywiście diecezjalne Radio Warszawa z bardzo dobrym programem. Od deski do deski czytuję „Gościa Niedzielnego” i „Małego Gościa Niedzielnego”. Na więcej nie mam czasu.

 

Nasi rodzice uczęszczali na katechezę do sal parafialnych, przy kościele, my mamy teraz katechezę w szkole i z pewnością jest to dobre rozwiązanie, bo nie trzeba tracić czasu po lekcjach, wszystko w szkole jest dobrze zorganizowane… Ale niektórym brakuje katechezy przy parafii, za czym tęsknią?

Za niepowtarzalną atmosferą panującą na tych lekcjach. Uczyłam w salkach od 1980 roku. To była prawdziwa katecheza z nawiedzeniem kościoła po lekcjach. Wtedy domy parafialne tętniły życiem a dzieciaki z radością biegły do tych skromnych salek. Rodzice też!!!

 

Najpiękniejsze wspomnienia mijającego I semestru katechezy w szkole?

Najpiękniejsze wspomnienia łączą się z przygotowaniem przedstawienia o małym Lolku Wojtyle. Zawsze pragnęłam zrobić teatr o dzieciństwie Papieża. Udało się i to w roku beatyfikacji. Oczywiście z  pomocą moich uczniów i wspaniałych aktorów. Mam tez najwspanialszych uczniów w klasach pierwszych. Zaznaczam, że dwie klasy to 6- latki. I nie zawiedli na różańcu oraz roratach. Udało mi się zebrać 20 zapaleńców śpiewu i założyć scholę. Śpiewamy od października w kościele. I jak tu Bogu nie dziękować. Jest za co.

Dziękujemy za  poświecony nam czas.

Rozmowę przeprowadzili uczniowie KIDM SP 218

SR Nr 25 (434) 2012 Styczeń

 

 

Do zgromadzenia przyprowadził mnie Bóg

s. Regina z uczniami SP 218

Wywiad z siostrą Reginą Nasiadką, zakonnicą ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi. Przez 12 lat mieszkała w Rzymie. Obecnie jest w klasztorze sióstr w Ostrówku koło Wołomina.

 

Zanim zapytamy, jaką rolę pełnił Jan Paweł II w życiu Siostry, proszę nam opowiedzieć coś o sobie. Kiedy narodziło się powołanie Siostry?

O swoim powołaniu myślałam już od najmłodszych lat, właściwie już o siódmego roku życia myślałam, że pójdę do klasztoru. Kiedy miałam prawie 18 lat, wstąpiłam do Zgromadzenia Sióstr Rodziny Maryi. Od samego początku widziałam to tak, że idę służyć samemu Bogu.

Dlaczego wybrała Siostra właśnie to Zgromadzenie? Wybrałam je dlatego, że od samego początku bardzo kochałam Matkę Bożą. Często stroiłam jej ołtarze i zbierałam dla niej kwiaty na łąkach. Samego tego  zgromadzenia tak bardzo nie znałam wcześniej, ale bardzo odpowiadał mi ten tytuł. Pan Bóg mnie przyprowadził do tego zgromadzenia.

Jaka jest Siostry rodzinna parafia i czy były w niej jeszcze jakieś inne powołania do tego zakonu? Moją rodzinną parafią jest Myszyniec w diecezji łomżyńskiej.  Z mojej parafii pochodzi bardzo dużo sióstr, ponad sto. Jak byłam młoda to nie utrzymywałam z nimi jakiegoś specjalnie bliskiego kontaktu. Gdy chciałam wstąpić do zakonu, to wzięłam od jednej z sióstr adres i napisałam list do sióstr w Warszawie. Otrzymałam od nich odpowiedź, żeby przyjechać do nich na ul. Hożą i spotkać się z siostrą przełożoną. Pojechałam tam w wyznaczonym terminie.

Zanim trafiła Siostra tutaj, do Ostrówka, w jakich jeszcze klasztorach Siostra była?

Zanim trafiłam do Ostrówka byłam jeszcze w kilku klasztorach. Najpierw w Warszawie na ul. Hożej w domu prowincjalnym, potem w nowicjacie w domu generalnym, później w Międzylesiu, w Olsztynie, następnie pojechałam na kilka lat do Rzymu. Po powrocie stamtąd trafiłam znów na Hożą, pracowałam jako zakrystianka w kościele pw. Wszystkich Świętych i od 2005 roku jestem tu, w Ostrówku.

Czyli była Siostra w Rzymie! W jakich to było latach? Wyjechałam do Rzymu 19 grudnia 1983 roku. Pracowałam tam do 1995 roku, prawie 12 lat.

Zatem było to w czasach pontyfikatu naszego papieża Jana Pawła II. Czy spotkała się Siostra z nim osobiście?Wiele razy uczestniczyłam w spotkaniu z Ojcem Świętym, byłam chyba sześć razy w prywatnej kaplicy papieża na Mszy Świętej. Byłam też na różańcu, audiencjach, na drodze krzyżowej w Koloseum i na wielu innych spotkaniach z Ojcem Świętym.

A jaką rolę odegrał Jan Paweł II w Siostry życiu? Dla mnie Jan Paweł II odegrał wielką rolę. Przede wszystkim przybliżał mnie do Boga i Matki Najświętszej. Uczył mnie, jak żyć przyjaźnie z ludźmi. On wszystkich bardzo szanował, do wszystkich się uśmiechał. Z wielkim wzruszeniem zawsze myślę o Janie Pawle II i dziękuję Bogu, że mogłam tyle razy spotkać Ojca Świętego.

Czy gdy spotykała Siostra Jana Pawła II odczuwała Siostra wzruszenie?

Wzruszenie to niewłaściwe słowo. Czułam wielką radość, że widzę Ojca Świętego. Byłam za to wdzięczna. On był zawsze taki uśmiechnięty i spokojny, trudno było się tak wzruszać gdy czuło się tak silną radość.

Ma Siostra dziś ze sobą kilka pamiątek. Skąd one są? Największą moją pamiątką jest różaniec otrzymany od Ojca Świętego Jana Pawła II. Ma on dla mnie wielką wartość. Mam jeszcze zdjęcia między innymi z kaplicy Ojca Świętego z uroczystości Bożego Ciała, z Mszy celebrowanej przez niego, gdzie udzielał mi komunii, i jeszcze wiele innych zdjęć.

Te pamiątki są niewątpliwie bezcenne, dziękujemy za pokazanie nam ich. W filmach często widzimy naszego papieża, który chodzi z młodzieżą po górach i pływa na kajakach. Czy była Siostra w Rzymie podczas pierwszych Światowych Dni Młodzieży?

 

Tak, miałam nawet okazję brać w nich udział. Pamiętam, że wszędzie był wielki entuzjazm, młodzież była radosna, zadowolona. Myślę, że zarówno katecheci, jak i rodzice powinni brać przykład z Ojca Świętego, jak należy rozmawiać z młodzieżą.  

 

Rozmawialły uczennice SP 218:  J. Banaszkiewicz, B. Gołębska, K. Stypułkowska

O Papieżu, Caritasie i wycieczkach z młodzieżą…

Ks. D. Marczuk podczas wywiadu

Rozmawa z księdzem Dariuszem Marczakiem, Dyrektorem Caritas diecezji warszawsko-praskiej

 

W filmie „Śladami Wujka”, który był kilkakrotnie pokazywany na kanale Religia TV, krakowscy studenci mówią o Karolu Wojtyle, że był dla nich wielkim przyjacielem i duchowym przywódcą. Jak Ksiądz myśli, dlaczego Jan Paweł II był tak blisko ludzi, jaki wpływ miała młodzież na Karola Wojtyłę?

Myślę, że najpierw trzeba było powiedzieć, że Karol Wojtyła, nawet jak już był papieżem, ciągle czuł się młody. Zawsze powtarzał na spotkaniach z młodzieżą, że kto z kim przestaje, takim się staje. Wszyscy widzieliśmy, jak bardzo pięknie się włączał spotkania z młodymi podczas Światowych Dni Młodzieży, jak bardzo żywiołowo reagował na wszystkie gesty młodzieży i jak rzeczywiście, mimo swego wieku, a później i bardzo poważnych chorób, ciągle był młody. Myślę, że rzeczywiście młodzież miała prawo do tego, żeby go nazywać wujkiem, wtedy kiedy z nimi bywał, pływał kajakami, przemierzał górskie szlaki. Mówił im o rzeczach ważnych a oni Go słuchali. Zawsze był bliski, nawet wtedy, gdy był już w Watykanie, kiedy nam Polakom wydawało się, że jest tak daleko. Stwarzał takie relacje, żeby czuć się w jego towarzystwie nieskrępowanym, czuć się bardzo kochanym. Jednocześnie pokazywał, jak bardzo szanuje każdego człowieka, że młody człowiek, nawet jeśli tylko 0,5 metra odrasta od ziemi, jest partnerem, partnerem w rozmowie, partnerem w decydowaniu o przyszłości świata. Zresztą powiadał to zawsze młodym i Wam też to przypominam, że do Was należy przyszłość, przyszłość świata, w którym żyjemy.

 

Słyszeliśmy od rodziców, że jak ksiądz był u nas w Aninie to tez organizował takie wycieczki, jak papież. Dlaczego Ksiądz to robił? 

Bo lubię. Lubię wycieczki, lubię wyjazdy, kolonie, lubię poznawać świat. A najlepiej poznawać go w towarzystwie innych osób. Najlepiej jest przeżywać naszą obecność na Ziemi w towarzystwie z innymi. Młodzi stawiają wyzwania człowiekowi, ale dają też wiele satysfakcji w pracy. Młodzież ma też bardzo wiele pomysłów. To sprzyja nawiązywaniu kontaktów i sprzyja poznawaniu świata. Nie boją się wyzwań, są odważni, więc można było podejmować poważniejsze wyczyny jak zdobywanie najwyższego szczytu w Polsce, spływy kajakowe, nocne podchody. Takie wspólne wyjazdy pomagały młodym w poznawaniu tego, co ich interesuje, a mnie mobilizowały, żebym jako ksiądz, ale też jako człowiek, zastanawiał się nad światem, nad rzeczywistością, w jakiej żyjemy, nad przyszłością. Po wspólnych przeżyciach łatwiej było o dyskusję, o dialog, rozmowę.

 

Znajdujemy się w siedzibie Caritas diecezji warszawsko- praskiej. Jaka jest historia Caritas? 

Caritas Diecezji Warszawsko-Praskiej związana jest z powstaniem naszej diecezji, a miało to miejsce w roku 1992, czyli w przyszłym roku w 2012 będziemy obchodzili 20-lecie istnienia. Będziemy wspominać początki, będziemy trochę podsumowywali naszą działalność, będziemy zastanawiali się nad tym, co dalej. Jako instytucja, która ma być otwarta i pomagać ludziom, musimy też bardzo bacznie przyglądać się temu, co się dzieje, jakie są dzisiaj potrzeby człowieka, z czym się człowiek najbardziej zmaga, bo to każdego roku inaczej wygląda. Na pewno 20 lat temu to była inna rzeczywistość, a za 20 lat pewnie też będzie inna. Nie wiem, czy to będzie czas, że samochodami już nie będziemy jeździli, tylko będą latały wokół nas... no zobaczymy jak się będzie technika rozwijać, ale przy okazji rozwoju techniki dzieje się też wiele innych wydarzeń. Musimy tę rzeczywistość dobrze odczytywać, a przy okazji dobrze odczytywać potrzeby człowieka.

 

Jakie ma Ksiądz zadanie w roli dyrektora Caritas? 

Trochę tych zadań jest. Głowa czasem boli. Może zacznę od tego, że prowadzimy na terenie naszej diecezji 45 placówek. Bardzo różnych placówek, są to: świetlice socjoterapeutyczne i opiekuńcze dla dzieci, są też Niepubliczne Zakłady Opieki Zdrowotnej, mamy dwa hospicja i odwiedzamy naszych pacjentów w domach, prowadzimy ośrodki interwencji kryzysowej, a w siedzibie Caritas przy ul. Kawęczyńskiej w Warszawie mieści się również Ośrodek Wychowawczy dla dziewcząt. Powiem w tajemnicy, że mamy też zakład pogrzebowy, tak pomagamy też w takich trudnych sytuacjach, kiedy ktoś bliski umiera. Natomiast na placu Szembeka zapraszamy na dobre pierogi u aniołów. Sam nawet czasami musze trochę pogłówkować, żeby sobie wszystko przypomnieć, co jeszcze jest i jakie placówki są, które powinienem w najbliższych dniach odwiedzić. Zatrudniamy ponad 200 pracowników i niezliczone rzesze wolontariuszy. A w wakacje organizujemy kolonie dla dzieci. W tym roku wyjechało z Caritas 1700 dzieci i młodzieży w różne zakątki Polski, a ja mam okazję by jak dawniej pobyć z młodymi ludźmi i wspólnie podziwiać piękny, stworzony przez Boga świat.

 

Dziękujemy za rozmowę!

Uczniowie SP 218 (KIDM)

 

SR Nr 22 (432) 2011 Listopad

 

 

 

 

 

 

Sonda

Czy masz już na swojej półce książkę "Dwa Jubileusze" o historii naszej parafii?

tak

nie

nie, ale zamierzam


Z życia parafii

Licznik

Liczba wyświetleń:
14198524

Wyszukiwanie